Polscy producenci nie rozumieją potrzeb
Polscy producenci filmowi nie rozumieją potrzeb ambitnego widza. Nie rozumieją nawet biznesu, jaki rządzi światem kinematografii. Przykłady? Można ich wymieniać wiele, prawie że w nieskończoność. Bo przecież jest to swat niezwykle ciekawy i niezwykle barwny, ale w Polsce zaprzepaszczany. Zamiast brać się za dobre i innowacyjne scenariusze, by wnosić do polskiego kina coś nowego, to cały czas wałkuje się jedno i to samo, czyli schematy tanich romansideł, najczęściej adaptacje książek pseudo pisarek. Inni klepią stare tematy, takie jak Katyń, poszczególne bitwy narodu polskiego, filmy o upadku komunizmu, a przecież to odgrzewanie kotletów po obiedzie, nic to nie wnosi do światopoglądu Polaków i są to najczęściej filmy, jakie nijak nie zmuszają do refleksji i zadumy, czyli nie ma tutaj prawdziwej sztuki filmowej.
Czy to jest efektem braku scenariuszów? I tak, i nie. Jest to kwestia szalenie ważna, bowiem musimy sobie wszyscy zdawać sprawę z tego, że kiedyś dobrych scenariuszów nie brakowało, ale Wajda i jemu podobni woleli opierać filmy na swoich pomysłach. Jaki jest tego efekt? Oczywiście mizerny, bo filmów Wajdy ostatnio ie da się zbytnio oglądać, sławetny Katyń jest filmem de facto słabym technicznie i ideologicznie. Wobec takiego stanu rzeczy wielu scenopisarzy zrezygnowało ze swojej twórczości a dzisiaj.. nie ma dobrych scenariuszów. A kino polskie zaczyna nam marnieć z roku an rok. I żadne produkcje 3D nie są w stanie tego zmienić.